Byliśmy, gadaliśmy - Teatr

W przeddzień czegoś większego

2007-09-13 11:06:56

 Z Bartoszem Porczykiem - zwycięzcą Przeglądu Piosenki Aktorskiej w 2006 oraz twórcą spektaklu "Smycz", który stał się ważnym wydarzeniem na kulturalnej mapie Wrocławia - o pracy w teatrze i planach na przyszłość rozmawia Marcin Szewczyk.


Marcin Szewczyk: O co tak naprawdę chodziło w „Smyczy"? Czy rzeczywiście o metaforę uzależnień - od substancji, uczucia, pieniędzy, władzy - czy po prostu o „popisanie się" swoim warsztatem?

Bartosz Porczyk: Pytanie, które zadałeś, jest o tyle trudne, że zawiera w sobie i tak i nie. Tak, ponieważ dziś, by zwrócić na siebie uwagę, trzeba się bardzo starać. Trzeba się mocno napracować, by ktoś zauważył to, co robisz, a przez to zauważył i ciebie. Ale czy sama „Smycz" powstała tylko po to, żeby się pokazać? Odpowiem, że nie, chociaż służy mi do tego. Dzięki „Smyczy" udało mi się poznać ludzi, którzy maja dzisiaj wpływ na to, co robię, kim jestem. Ludzi, którzy zmieniają moje życie.

W każdy występ wkładałeś mnóstwo emocji, widać, że kosztował cię on wiele sił. Przez półtorej godziny grasz, wystawiasz się na ocenę widowni. Czy po tym, jak grasz trzeci dzień z rzędu ten sam spektakl, nie czujesz wypalenia?

Wydaje mi się, że wypalenie jest niemal nieodłączną cechą bycia aktorem. Po to, by coś nowego urodzić, trzeba najpierw się wypalić. Tak jak wypala się trawę, by w jej miejsce mogła za rok wyrosnąć nowa. Uważam, że wypalenie nie jest złym uczuciem i nie należy się go wstydzić. Ale jeśli chodzi o „Smycz", przed każdym spektaklem czuję się tak, jakbym grał premierę. To samo obciążenie, ta sama adrenalina, świadomość, że przez półtorej godziny będę „pocił się" przed zupełnie obcymi  ludźmi.
Ale w momencie, gdy siadam już pod ścianą i mówię monolog o twarzy (o tym, że twarz poci się najbardziej i jak długo trzeba będzie się pocić), nie ukrywam, że mam chwile, że sam wątpię w to, czy jeszcze kiedyś usiądę i zagram pod tą ścianą (śmiech).
Zatem dotyka mnie to uczucie wypalenia. Na szczęście jednak zaraz po nim zaczyna się nowe uczucie, nowa emocja.

Zatem powiedz, czy w momentach swojego wypalenia masz może pomysł na jakiś nowy projekt teatralny?

Oczywiście, mam jeszcze sporo pomysłów. Ale nie chcę mówić o tym nic konkretnego, podawać żadnych terminów, póki nie padnie pierwszy klaps czy nie rozpocznie się pierwsza próba, nie zostanie pierwszy raz przeczytany scenariusz.. Na razie mogę tylko powiedzieć, że mam pomysł i zbieram materiał na przedstawienie typu monodramatycznego.

Nie spotkałem się z żadną negatywną opinią na temat „Smyczy". Nie grozi Ci „sodówka" z tego powodu?

Ja na szczęście się spotkałem z negatywną recenzją (śmiech). Ale czasem paradoksalnie zła opinia jest dobrą opinią... Powiem ci szczerze, że trochę się bałem tych dobrych opinii. Tworząc, pracując nad rolą, staram się być bardzo wymagający wobec siebie.
Jestem czuły na krytykę, chociaż nauczyłem się przyjmować i wykorzystać ją z korzyścią dla siebie. Z krytyki można czerpać, ale nie powinna ona być powodem do zmieniania całej koncepcji, całego swojego pomysłu.

Czy chodzi Ci o słowa - „e, tam kolejna gwiazdka, która szybciej zgaśnie niż się spostrzeżemy"...  Obawiasz się, że możesz być właśnie taką gwiazdką?

Przede wszystkim bać się nie można, trzeba iść do przodu. Nie chcę się bać, dlatego wchodzę w ten interes. Każdym projektem staram się przełamać się, udowodnić coś sobie. Pamiętam, że jeszcze w szkole aktorskiej znajomi namawiali mnie, żeby stworzył swój własny recital. Jednak dla mnie to była ostatnia rzecz, jaką chciałem zrobić. Po prostu bałem się tego, bałem się, że będę wystawiany przez ponad godzinę na widok publiczności, że będzie oceniany każdy mój ruch. I potem powstała „Smycz"... (śmiech)

 Szczęśliwie publiczność pokochała „Smycz".

Fakt, spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem. Chociaż ludzie różnie na nią reagują... Szczególnie na Margaret. Raz, kiedy „stałem się" na scenie Margaret, pewna osoba zareagowała histerycznym śmiechem. Na dodatek siedziała w pierwszym rzędzie, przez co miałem problemy z koncentracją. Innym razem jeden koleś bardzo dogryzał Margaret. Wykrzykiwał „myślisz d...ą" i tym podobne rzeczy. W tym momencie się wyłączyłem, spojrzałem na niego i... skierowałem cały monolog Margaret w jego stronę, patrząc tylko na niego. Tak jakby w teatrze był tylko ja i on. Myślę, że tego wieczory i ja i on nauczyliśmy się czegoś nowego.

Magia teatru?

Tak, to jest to, co mnie fascynuje w teatrze. Teatr - w odróżnieniu od filmu - to całkowicie inna energia, ciało za każdym razem zachowuje się inaczej, każdy występ jest inny, unikalny. Zdarza się, że ciało zachowuje się inaczej, rekwizyty inaczej. Raz pękła struna w kontrabasie i nie miał mi kto wyznaczyć rytmu. Zawsze dzieje się coś niespodziewanego. Ale nawet i takie wpadki muszą być twórcze, a nie destrukcyjne.

Wiem, że ze „Smyczą" wystąpisz 20 września w Dublinie na Fringe Festival. A kiedy ten spektakl wróci do Teatru Polskiego? 

„Smycz" pozostaje w stałym repertuarze Teatru Polskiego i będzie cały czas grana. Póki co jednak czeka mnie parę wyjazdów. Pojawię się w Wałbrzychu, Warszawie, Krakowie, a w najbliższym czasie - jak wspomniałeś - w Irlandii, co jest dla mnie dużym wyróżnieniem.

Właśnie, występ w Dublinie będzie przeznaczony tylko dla Polonii czy również dla Irlandczyków?

Nie, festiwal nie jest przeznaczony tylko dla Polonii, ale również dla międzynarodowej widowni i jury festiwalu. Spektakl będzie co prawda wystawiany w języku polskim, ale w jego trakcie na telebimie pokazywać się będą napisy z tłumaczeniem. Będzie więc on przeznaczony dla szerszej publiczności.

A czy dopóki „Smycz" nie wróci na afisz, jest szansa, że wydasz płytę z muzyką z tego spektaklu?

Wiesz co, myślałem nad tym, ale potem doszedłem do wniosku, że na taki krok trzeba być bardzo, bardzo gotowym. Prawdę mówiąc, jeszcze dokładnie nie wiem, o czym ona miałaby dokładnie być. Niech płyty wydają ci, którzy są tego świadomi i wiedzą, o czym chcą śpiewać. Jak już będę wiedział, jak ta płyta miałaby wyglądać i o czym miałaby być, to się o nią pokuszę. Nie chcę jej wydawać tylko dlatego, że tak wypada, że jest ten czas. Wiadomo, że laureaci Przeglądu Piosenki Aktorskiej nagrywają płyty. Świetną nagrał Jacek Bończyk, nie jedną już Kasia Groniec, ale sam nie do końca mam na nią pomysł... Chociaż materiał by się pewnie znalazł.

W szkole aktorskiej otrzymałeś stypendium ministerialne, zwyciężyłeś w 2006 roku w Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, stworzyłeś rewelacyjną sztukę... Mimo wielu niewątpliwych sukcesów, nie jesteś osobą rozpoznawalną. Kiedyś w programie Kuby Wojewódzkiego, którego gościem był Jacek Poniedziałek, prowadzący stwierdził, że zrobienie prawdziwej kariery, bycie rozpoznawalnym poprzez teatr nie jest możliwe. Transfer z teatru do „masowej wyobraźni" jest bardzo mocno utrudniony.
 
Właśnie w tym momencie stoję na progu, jeśli o to chodzi. Chcę grać w teatrze, a za moment pojawię się w telewizji albo w kinie. Ale zawsze będę starać się, by grać w teatrze, by się w nim pojawiać. Zgoda - mówi się, że jeśli cię nie ma w telewizji/ kinie, to cię nie ma, to nic nie znaczysz. Moim zdaniem jednak, należy robić swoje, należy robić sztukę najlepiej, jak się potrafi. Niezależnie od gatunku. Nie chciałbym być nigdy postawiony przed wyborem: albo scena albo ekran.
A prawda jest taka, że większość wielkich w naszym kraju wyrosła na rolach teatralnych. Teatr to naturalne miejsce, gdzie młodzi aktorzy mogą się pokazać. Zwłaszcza, jeśli wcześniej nigdzie nie grali. Taka też była moja droga. Większość ludzi dostrzegła mnie w teatrze lub na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej, który w moim przypadku był kluczowym wydarzeniem.

Ale czy taka kariera możliwa jest we Wrocławiu? Spotkałem się z opinią, że twórca, jakikolwiek artysta, żeby się naprawdę wybić, musi zamieszkać w Warszawie.

Wiesz co, dla mniej najlepszym przykładem, że można robić wspaniałą karierę, mieszkając we Wrocławiu, jest Kinga Preis, która gra cały czas we wrocławskim teatrze. W jakimkolwiek spektaklu jej nie widzę - w lepszym czy gorszym - dla mnie jest ona zawsze rewelacyjna. Podobnie jak dla ludzi, których podziwiam, słucham, których zdaniem się sugeruję. Gdy ją widzę w Teatrze Telewizji czy filmie bardziej lub mniej offowym, stwierdzam, że najwidoczniej kariera jest możliwa. Co nie oznacza, że nie należy w Warszawie się pojawiać. Od pewnego czasu sam się tam pojawiam, „z nią współpracuję". Ale nie mam zamiaru się do niej na stałe wyprowadzać.

A co będziesz robił w Warszawie?

Nie chcę nic mówić ani się chwalić, póki nie padnie pierwszy klaps. Mogę tylko zdradzić, że w najbliższym czasie mam zamiar finalizować sprawy związane z filmem fabularnym u reżysera, którego uważam za bardzo dobrego oraz z serialem telewizyjnym.

Ale będzie to coś większego niż epizody w „M jak Miłość" czy „Pierwszej miłości"?

Absolutnie chodzi o większą rolę.


Rozmawiał: Marcin Szewczyk
(marcin.szewczyk@dlastudenta.pl)


Słowa kluczowe: Bartosz Porczyk Bartłomiej wywiad Smycz teatr polski wrocław

Smycz (14)

Plakat
Smycz  - Zdjęcie nr 2
Smycz  - Zdjęcie nr 3
Smycz  - Zdjęcie nr 4
Smycz  - Zdjęcie nr 5

Farinelli (13)

Plakat
Farinelli  - Zdjęcie nr 2
Farinelli  - Zdjęcie nr 3
Farinelli  - Zdjęcie nr 5
Farinelli  - Zdjęcie nr 7
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
  • Smycz. [0]
    Natalia
    2012-03-15 12:00:03
    Byłam i jestem pod wielkim wrażeniem. Myślę, iż zapamiętam ten spektakl na długo, był na prawdę rewelacyjny. Aktor również świetny, profesjonalista.
  • Porczyk SMYCZ [0]
    Artur
    2009-01-08 11:21:39
    Rewelacyjny aktor ! - Profesjonalista w każdym calu! Mam nadzieję, że jeszcze wszyscy o Nim usłyszą...
  • Pracowity bardzo wcześnie wstaje.Pracowitością [0]
    starykrytyk
    2008-12-10 11:58:20
    osiągnie apogeum gry aktorskiej.Rozwija się błyskawicznie,oby tak dalej.Dobry byłby w szkukach albo filmach kostiumowych historycznych.Jest bardzo przystojny.Musi zapuścić włosy.
  • wow [0]
    Reno
    2007-10-10 21:25:57
    Byłam na "Smyczy" i w dalszym ciągu jestem pod wielkim wrażeniem gry Bartosza Porczyka. Dawno nie widziałam lepszego spektaklu!!!
  • ble,ble [0]
    Krzysztof
    2007-09-20 22:51:58
    takie ble, ble o niczym.
Zobacz także
Kariera czeka za drzwiami - rozmowa z  Eduardo Guerrero, tancerzem flamenco
Kariera czeka za drzwiami - rozmowa z Eduardo Guerrero, tancerzem flamenco

6-letni chłopiec codziennie czeka na kuzynkę przed szkołą tańca. Któregoś dnia, zaintrygowany, wchodzi do środka i... rozpoczyna się wielka kariera Eduardo Guerrero - tancerza flamenco, choreografa i reżysera. Przeczytaj nasz wywiad z artystą!

Jakub Żulczyk o "Radio Armageddon" [WYWIAD]
Jakub Żulczyk o "Radio Armageddon" [WYWIAD] Wrocław

'"Radio Armageddon. Transmisja" - sceniczna wersja książki Jakuba Żulczyka

Mam poczucie tymczasowości i powierzchowności [WYWIAD]
Mam poczucie tymczasowości i powierzchowności [WYWIAD]

Boimy się asymetrii, dysharmonii, zniekształcenia, niewygody w ciele, nie akceptujemy siebie i swojego ciała. Musimy być idealni, żeby żyć idealnie, pracować idealnie, mijać życie idealnie.

Polecamy
Kariera czeka za drzwiami - rozmowa z  Eduardo Guerrero, tancerzem flamenco
Kariera czeka za drzwiami - rozmowa z Eduardo Guerrero, tancerzem flamenco

6-letni chłopiec codziennie czeka na kuzynkę przed szkołą tańca. Któregoś dnia, zaintrygowany, wchodzi do środka i... rozpoczyna się wielka kariera Eduardo Guerrero - tancerza flamenco, choreografa i reżysera. Przeczytaj nasz wywiad z artystą!

Mam poczucie tymczasowości i powierzchowności [WYWIAD]
Mam poczucie tymczasowości i powierzchowności [WYWIAD]

Boimy się asymetrii, dysharmonii, zniekształcenia, niewygody w ciele, nie akceptujemy siebie i swojego ciała. Musimy być idealni, żeby żyć idealnie, pracować idealnie, mijać życie idealnie.

Ostatnio czytane
Kariera czeka za drzwiami - rozmowa z  Eduardo Guerrero, tancerzem flamenco
Kariera czeka za drzwiami - rozmowa z Eduardo Guerrero, tancerzem flamenco

6-letni chłopiec codziennie czeka na kuzynkę przed szkołą tańca. Któregoś dnia, zaintrygowany, wchodzi do środka i... rozpoczyna się wielka kariera Eduardo Guerrero - tancerza flamenco, choreografa i reżysera. Przeczytaj nasz wywiad z artystą!

Mam poczucie tymczasowości i powierzchowności [WYWIAD]
Mam poczucie tymczasowości i powierzchowności [WYWIAD]

Boimy się asymetrii, dysharmonii, zniekształcenia, niewygody w ciele, nie akceptujemy siebie i swojego ciała. Musimy być idealni, żeby żyć idealnie, pracować idealnie, mijać życie idealnie.

Popularne
W przeddzień czegoś większego
W przeddzień czegoś większego

Z Bartoszem Porczykiem - zwycięzcą Przeglądu Piosenki Aktorskiej w 2006 oraz twórcą spektaklu "Smycz", która stała się ważnym wydarzeniem na kulturalnej mapie Wrocławia - o pracy w teatrze i planach na przyszłość rozmawia Marcin Szewczyk.

O Klacie słów kilka
O Klacie słów kilka

5 kwietnia odbędzie się premiera studencka "Sprawy Dantona" w reżyserii Jana Klaty. Przyjrzyjmy się bliżej tej niewątpliwie interesującej postaci środowiska teatralnego.

Konkurs Ziaja